Happy Being Fit Mom - Wyzwanie
piątek, 10 stycznia 2014
Obiecane zdjecia - part 1
Wklejam obiecane zdjęcia :) Kolejny raz bije się w piersi za jakość zdjęć, ale nie jestem dobra w robieniu ich samej sobie :/
Pierwsze zdjęcia to zdjęcie mojej ulubionej spódnicy, której jeszcze kilka tygodni temu nie dopinałam i chodziłam z zawiniętym tyłem, a teraz jest tam nawet trochę luzu ;) Na kolejnych jak się przyjrzycie to widać czworogłowy ;)
Ps. Chyba nic w całym moim życiu nie było prostsze i przyjemniejsze, niż wracać do formy po ciąży
sobota, 4 stycznia 2014
Dzien 25 & 26 & 27 :) relaks
No tak, a co do ćwiczeń - trochę je zaniedbałam. Miał być jeden dzień relaksu, tymczasem były trzy :) Mały ząbkuje, a to już nie są przelewki - płacze jakby go obdzierali ze skóry, więc jedyne co robię to tule go mocno, żeby wiedział, że ma wsparcie :) nie mam poczucia winy, bo zaczyna być u mnie widoczny mięsień prosty na brzuchu, bardzo słabo i pod światło, ale jest! A do tego ostatnio nie jem za dużo, bo po świętach zupełnie nie mam na nic ochoty. Bardzo małe ilości regularnie :) więc może zrzucę trochę tkanki :) Wciąż nie mogę uwierzyć, że efekty mogą pojawić się tak szybko!
Dzien 24 - czworoglowy znowu widoczny
Jupii :) zaliczyłam siłownię - nie było łatwo. Od kilku dni regularnie oglądam wschody słońca z moim najmłodszym :) - Majkel chyba ząbkuje, bo pcha do buzi wszystko, budzi się często, i znowu miał podwyższoną temperaturę. Późne chodzenie spać, mocno przerywany sen sprawiły, że na siłowni zdychałam od samego początku ;) i tak było miło, ale po powrocie chciałam zaliczyć drzemkę z młodszym, który ostatnio sam sobie śpiewa pod nosem AaaAaa i usypia, ale starsza dostała lampkę nocną od teściowej, którą wkładała mi do nosa ...
No tak :) mój czworogłowy na nogach kształtuje się coraz wyraźniej - szybko widać efekty po przysiadach (no i na nogach nie mam zbyt dużo tkanki tłuszczowej :) w porównaniu z brzuchem :/
Dzien 23 - I i II wojna swiatowa
Mamy taki cudowny dzień! Pogoda rozpieszcza :) w ogrodzie właśnie zakwitła nam pigwa, w lesie wciąż jest zielono! Zaliczyliśmy już jeden spacer, zaraz idziemy na kolejny :) z małym na klacie to naprawdę pozwala się zmęczyć. Dodatkowo dzisiaj za dużo biegania, więc na siłownię umówiłam się na jutro. Dzisiaj standardowo brzuch + cardio, pamiętając, że powinnam ćwiczyć całe ciało i raz w tygodniu porządnie zrobić każdą jego część :)
A teraz spróbuję się zastanowić jaki wpływ wywiera telewizja na moją starszą (od 2 miesięcy pięciolatka) dzisiaj rano usiadła ze mną przy stole i z powagą w głosie zapytała:
"Mamo dlaczego po trzecim rozbiorze Polska zniknęła z mapy"
"Mamo a opowiesz mi jakie kraje brały udział w I i II wojnie światowej?"
Całe szczęście, że ja jestem od ścisłych :)
Dzien 21 & 22 - koniec swiat, wrocmy do normalnego jedzenia :)
Moja siostra jest całkiem dobrym kompanem podczas robienia ćwiczeń. Wczoraj pomimo późnych godzin (23.30) zrobiłyśmy brzuchy :) a dzisiaj w południe zaliczyłyśmy 40 minutowy spacer po lesie z Majkelem w chuście!
Będąc z rodziną rzadko siadam na kompa, a telefonu często nie widzę kilka dni :) zapowiada się trochę dłuższy pobyt, dlatego z moją organizacją czasu jest trochę gorzej :) Ale cały czas pamiętam, że nie tylko aeroby i brzuch się liczą, dlatego jutro spróbuję urwać się na siłownię :) do końca dnia na pewno bez żadnych problemów zrobimy dzisiejszą porcję ćwiczeń. Pomału wracam też do normalnego jedzenia. Święta to nie był dobry okres - nie objadałam się, posiłki jadłam regularnie, ale próbowałam złych rzeczy.
First of all - uszka z grzybami. Zjadłam ich kilka i mały po tym mocno cierpiał
Secondly - słodkości (sernik mojej siostry + ciasto z galaretką mnie powaliły)
What is more - moja starsza dostała czekolady kinder i milka :) moje ulubione :D Pomimo tego nie czuje się ciężko, nie czuję się napchana :) właściwie to mam dużo energii :)
Dzien 20 - nie najadlam sie jak swinka ;)
Wczoraj (wigilia) odpuściłam ćwiczenia. Mieliśmy urwanie głowy, pewnie poza naprawą samochodu zapłacę jeszcze mandat, ponieważ ślicznie uśmiechnęłam się do żółtego radaru, przekraczając prędkość o ponad 20 km/h (ograniczenie na długiej prostej było do 50 km/h a droga jak to w wigilię pusta :) Ale na coś trzeba wydawać pieniądze - nie będą to nowe buty, albo spódniczka!
Dzisiaj brzuch zrobiony, a jutro z samego rana idę w miłym towarzystwie pobiegać :)
Wesołych!
Subskrybuj:
Posty (Atom)







